51

Odp: dowcip

- Skad wracasz taki wesoly?
- Z dworca, odprowadzalem tesciowa...
- A dlaczego masz takie brudne rece?
- Bo z radosci poklepalem lokomotywe!

Za oknem wisi kobieta, trzyma się kurczowo parapetu i wrzeszczy! Mezczyzna stoi w mieszkaniu i wali ja mlotkiem po palcach.
Przechodzien: Panie, czemu pan tak katuje te kobiete?!
Mezczyzna: Jaka kobiete?! To moja tesciowa.
Przechodzien: Ale się cholera trzyma!

Rozmawia dziennikarz ze znanym rabusiem:
- Jakie jest pana najwieksze marzenie?
- Obrobic bank i zostawic odciski palcow tesciowej..

Idzie Masztalski z obita, sina buzka i taszczy duze walizki. Spotyka przyjaciela:
- Co Ci się stalo Masztalski?
- A, tesciowa nie pobila.
- Jak by mnie tak tesciowa pobila to bym ja chyba pocwiartowal!
- A ty myslisz, że co ja tu dzwigam w tych walizach?

Na Dworcu Centralnym przy odkrytym automacie telefonicznym stoi facet, trzyma sluchawke przy uchu i milczy. Stoi dlugo, za nim zebrala się juz spora kolejka spragnionych telefonowania. Wreszcie jakas kobieta go szturcha:
- Panie, niech pan juz zwolni ten automat! Przeciez pan juz pol godziny trzyma sluchawke i jeszcze ani slowa pan nie powiedzial!
- Bo ja dzwonie do swojej tesciowej, prosze pani - odpowiada zaczepiony.

Hermetic - Club - www.hermetic-club.com

http://grzybek.cerber.org/
>> www.typteam.pl << Zapraszam Wszystkich

52

Odp: dowcip

Dla rozładowania nipotrzebnych stresów w temacie"Angielski i słówka tongue" coś tu wrzuce:
:arrow:    W autobusie pasażer do pasażera:
- Co się pan tak pcha na chama?
- A bo to człowiek wie, na kogo się pcha?

:arrow:    Jedzie w taksówce Japończyk. Nagle wyprzedziła ich Yamacha, pasażer na to:
- Yamaha made in Japan, bardzo szybka maszyna.
Jadą dalej, a tu wyprzedza ich Suzuki.
- Suzuki made in Japan, bardzo szybka maszyna! - mówi Japończyk.
Taksówkarz dojechał do celu, na taksometrze wyświetla się astronomiczna suma.
- Dlaczego tak drogo? - pyta Japończyk.
- Taksometr made in Japan, bardzo szybka maszyna - odpowiada taksówkarz.

:arrow: Pewne małżeństwo wybrało się na wczasy.
Po drodze zatrzymali się na noc w hotelu. Z samego rana chcieli opuścić hotel i poprosili rachunek za dobę hotelową.
Ku ich zdziwieniu zobaczyli, że rachunek opiewa na zawrotna sumę 3000 zł.
- Dlaczego tak dużo, przecież spędziliśmy tu tylko kilka godzin? - pyta mąż.
- To jest standardowa stawka za nocleg - odpowiada recepcjonista.
Małżeństwo żąda spotkania z dyrektorem.
Dyrektor spokojnie wysłuchuje zażaleń i stwierdza:
- Proszę państwa, prowadzimy luksusowy hotel, jest on wyposażony w kilka basenów, wielką salę konferencyjną, saunę i solarium. Wszystko to było do Państwa dyspozycji.
- Ale my z tego nie skorzystaliśmy!
- Ale mogli Państwo! I za to proszę zapłacić.
Mężczyzna wreszcie wyciąga z portfela 300 złotych i wręcz dyrektorowi.
- Przepraszam, ale tu jest tylko 300 zł.
- Zgadza się.
- Obciążyłem Państwa rachunkiem opiewającym na 3000.
- Pozostałe 2700 za przespanie się z moją żoną - mówi mężczyzna.
- Ale ja nie spałem z Pana żoną! - krzyczy oburzony dyrektor.
- Cóż, była do Pana dyspozycji.

53

Odp: dowcip

gornicy dowiedzieli sie , ze ma przyjechac do nich delegacja z anglii . Chca wypasc jak najlepiej . Jak przyszlo co do czego , anglicy przygladaja sie pracy gornikow a ci do siebie :
- Dej Łom
- Kaj Dej ?
- Tu Dej
- Okej.

big_smile

jedzie kurczak do miasta i patrzy a na roznie kreca sie kury , staje i mowi :
- No tak solarium , karuzela . A Na wsi nie ma kto kur dmuchac tongue

Hermetic - Club - www.hermetic-club.com

http://grzybek.cerber.org/
>> www.typteam.pl << Zapraszam Wszystkich

54

Odp: dowcip

:arrow: Podczas egzaminu profesor zadaje pytanie studentowi:
- Jak pan myśli co to takiego jest egzamin?
- No jest to rozmowa dwóch uczonych - odpowiada student.
- A jeśli jeden z tych uczonych okaże się kompletnym durniem? - pyta profesor.
- Wtedy ten drugi zabiera indeks i wychodzi.

:arrow:    Przychodzi facet do lekarza:
- Panie doktorze nie wiem co mam robić. Codziennie jak wstaję jestem zsikany.
- Jak to się dzieje?
- W nocy przychodzi do mnie krasnoludek i pyta "sikamy", na to ja odpowiadam "sikamy". Rano się budzę i mam mokre prześcieradło.
- Jak następnym razem przyjdzie krasnoludek to niech pan powie "nie sikamy"
Przychodzi facet na następną wizytę.
-I jak, poprawiło się?
- Niech pan nawet nie pyta. Przyszedł do mnie krasnoludek i pyta "sikamy" na to ja odpowiadam "nie sikamy". A krasnoludek "no to może kupę?"

55

Odp: dowcip

Kolo kobiety stoi w autobusie pijany mężczyzna. Ona patrzac na niego z pogarda mowi:
- Ales się pan uchlal!
- A pani jest strasznie brzydka!
I dodaje z triumfem:
- A ja jutro bede trzezwy!

Przychodzi alkoholik do sklepu: - Czy jest denaturat?
- Nie ma.
- To poprosze jakies inne wino.

W restauracji zawiany klient przeglada karte dan. W koncu przywoluje kelnerke:
- Poprosze tego inwalide.
- Jakiego inwalide? - pyta zdziwiona kelnerka.
- No, tu przeciez pisze - tatar z jednym jajem.

- Tyle się zlego naczytalem na temat alkoholu - mowi Antek do kolegi - ze wreszcie sobie powiedzialem, czas raz na zawsze z tym skonczyc!
- Z piciem?
- Nie, z czytaniem.

Do samochodu wsiada dwoch podpitych osobnikow. Samochod ostro rusza z miejsca. Kawalerska jazda trwa juz dobry kwadrans. Woz zarzuca.
- Te, jak jedziesz? - mowi jeden z pijanych.
- Ja? Przez caly czas bylem przekonany, ze to ty prowadzisz...

Trzezwiejacy gosciu poą spedzonej nocy z panienka, ktora wlasnie cierpiala na 3 dniowa kobieca przypadlosc, oglada się w lustrze mysli:
- Kurde, zabilem kobiete!... I do tego jeszcze ja zjadlem!!!

Na ulicy zepsul się hydrant i leje się z niego woda. Przyszedl fachowiec, ktory kluczem francuskim zakreca zepsuty zawor. W tym samym czasie z przeciwnej strony ulicy nadchodzi pijaczek mocno zataczajac się na boki. Wreszcie podchodzi do fachowca i mowi:
- Pppanie, przestan pan krecic ta ulica bo nie moge utrzymac rownowagi!

Przychodzi do restauracji w Sosnowcu facet i zamawia kure, ale zastrzega, ze musi to byc kura z Czeladzi. Kelner przynosi mu kure, a ten wpycha jej reke do dupy i mowi:
- To jest kura z Sosnowca.
Kelner przychodzi z nowa, a ten robi to samo i mowi:
- To tez jest kura z Sosnowca.
Po kilku rundkach podchodzi do stolika przygladajacy się wszystkiemu pijaczek, obraca się tylem i mowi:
- Sprawdz pan, q*.*a, skąd ja jestem, bo od tygodnia nie umie do domu trafic.

Idzie dwoch zalanych gosci przez most. Jeden potezny silacz a drugi taki chuderlak. Ten chudy mowi:
- Ja to podnioslem 200 kilo...
A ten gruby:
- A ja 300 ...
Chudy:
- To ja 500!
Nagle ni stad ni z owad pojawia się przed nimi dwoch gliniarzy. I mowia:
- Dowody!
Na to gruby plum i skacze do rzeki... Po chwili slychac z dolu wolanie:
- Tooooneeeee!...
Na to chudy, ktory zostal na moscie:
- A ja dwie tony....

Hermetic - Club - www.hermetic-club.com

http://grzybek.cerber.org/
>> www.typteam.pl << Zapraszam Wszystkich

56

Odp: dowcip

coś mi sie widzi ze trzeba reanimować ten temat smile


Zmarł Papież. Idzie do nieba i staje przed niebieskimi wrotami. Puka. Otwiera się małe okienko a w nim święty Piotr.
- Kto tam
- Papież
- Czego?
- Jak to? Chcę wejść.
- Sekundę, sprawdzę na liście.
Mija parę chwil...
- Papież? Nie ma Papieża na liście. Nie możesz wejść.
- Jak to nie ma? Byłem papieżem na ziemi. Sprawdę. Może Jan Paweł II jest na liście...
Mija znów chwila...
- Hmmm. Nie ma.
- A Karol Wojtyła ?
- ......... Nie ma
- To jakiś cyrk. Papieża nie ma na liście ? Zasuwaj po szefa! Mija znów chwila... Schodzi Jezus.
- Tak słucham? O co chodzi?
- Byłem papieżem na ziemi, CHCĘ WEJŚA? DO NIEBA !
- Papież, Jan Paweł II, Karol Wojtyła. Hmmm nie ma na liście... Nie możesz wejść.
- To niemożliwe. To niemożliwe. Zaraz zwariuje...
Wtedy Jezus:
- Spokojnie Karol. MAMY CIĘ...!!!!





Był sobie sławny judoka Józef K., mistrz nad mistrze. Nie miał równych sobie przeciwników, z jednym wyjątkiem - Japończykiem Yamamoto, który miał opracowany do perfekcji tzw. chwyt precelkowy.
Nikt nie wiedział dokładnie na czym ten chwyt polega. Japończyk stosował go tak szybko, że nikt nie był w stanie zorientowa? się, w jaki sposób to robi. Nawet proby sfilmowania tego chwytu nic nie dały - widać było tylko nagły błysk... i zaraz potem przeciwnik leżał bezwładnie na macie.
Oto jednak pewnego dnia obaj mistrzowie, Yamamoto i Józef K. walczyli w pewnym niezwykle prestiżowym turnieju. Józef K. pokonał wszystkich przeciwników i zakwalifikował się do walki finałowej. Podobnie rzecz się miała z Japończykiem, który wszystkie walki ćwierc- i półfinałowe wygrał stosując chwyt precelkowy. Tak więc Józef K. i Yamamoto mieli się spotkać w finale, jednak biorąc pod uwagę fakt, iż nikt nie znał obrony przed chwytem precelkowym, niewielu tylko dawało Józefowi K. szansę na złoty medal.

W dzień przed walką trener, masażysta, specjalista od odnowy biologicznej, psycholog, kierownik ekipy, działacz sportowy oraz nasz zawodnik zasiedli do narady. Po długiej dyskusji postanowiono spróbować pokonać Yamamoto za pomocą fortelu: oto przez pierwszą minutę walki Józef K. miał przed Japończykiem uciekać unikając zwarcia. Przez drugą minutę miał również uciekać, udając jednak, że ciągnie resztkami sił. Dopiero w trzeciej minucie nagle przejść do ataku. Zgodnie z rachubami trenera taka taktyka dawała pewne szanse na zwycięstwo - Yamamoto mógł być zmęczony i nie spodziewać się nagłej zmiany zachowania Józefa K. Z przyjęciem takiego planu wiązało się niebezpieczeństwo, że unikanie starcia doprowadzi do dyskwalifikacji, ale trener uznał, że warto zaryzykować.

Jak postanowiono, tak zrobiono. Na drugi dzień miało miejsce spotkanie. Tak jak było ustalone Józef K. uciekał przed Japończykiem biegając w kółko po macie. Publiczność wielce niezadowolona z takiego przebiegu walki zaczęła gwizdać, ale Józef K. pomny jak wysoka jest stawka pojedynku, stosował się ściśle do zaleceń trenera. Gdy sędziowie już zaczęli się zastanawiać, czy nie ogłosić dyskwalifikacji nadeszła ustalona chwila. Trener mrugnął znacząco do Józefa K. , ten gwałtownie zawrócił i rzucił się jak lew na Yamamoto, który tylko na to czekał i natychmiast zastosował chwyt precelkowy.

Nie mogąc znieść widoku tego co teraz miało nastapić trener zamknął oczy, usłyszał przeraźliwy, rozdzierający krzyk, po którym nastąpiła cisza, przerwana po krótkiej chwili okrzykiem sędziego:
- "Ippon !" - oznaczającym koniec walki. Z bólem serca trener spojrzał na matę i ujrzał Józefa K. stojącego nad pokonanym Japończykiem.

Dopiero po dłuższym czasie, już po rozdaniu medali, trener doszedł na tyle do siebie, aby zapytać Józefa K. o przebieg walki. Ten, gdy usłyszał pytanie złapał się za głowę.

- "Panie trenerze, to było straszne, ten chwyt precelkowy to jest okropność. Gdy go zastosował myślałem, że już nie żyję. Zobaczyłem tyko rękę, sufit, ścianę, nogę..."
- "No dobrze," - niecierpliwił się trener - "ale jak się z tego wybroniłeś?"
- "Och to było straszne... Nagle, proszę sobie wyobrazić, zobaczyłem przed sobą taką wielką.., za przeproszeniem Pana trenera, dupę..."
- "No dobrze, dobrze, ale jak się wybroniłeś?"
- "No to mówię. A zaraz obok zobaczyłem takie tego, no jak by tu powiedzieć, no jaja, za przeproszeniem Pana trenera, no jaja..."
- "No i co?"
- "No to ja wziąłem, i je tego, no ugryzłem z całej siły - no i tak wygrałem."
- "Józuś! Czy ty wiesz coś ty zrobił? Przecież, gdyby sędziowie to zauważyli, toż to dożywotnia dyskwalifikacja pewna."
- "No może i ma Pan trener rację. Ale nie zauważyli, więc po co się martwić. A z drugiej strony - to człowiek dostaje sakramenckiej siły, gdy się we własne jaja ugryzie..."


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


Było raz sobie japońskie małżeństwo. Szkopuł był w tym, że ona go zdradzała. Stało się co się stać miało i on odkrył jej brak wierności. Znalazł kochanka i postanowił się zemścić...
Kochanek budzi się rano z wielkim, ciężkim kamieniem na piersi, otwiera oczy i zauważa na suficie napis: "To jest pierwsza część potrójnej japońskiej klątwy". Ten długo się nie namyślając wstał i wyrzucił głaz przez okno. W chwili puszczania ciężaru zauważył drugi, podobny napis na głazie: "To jest druga część potrójnej japońskiej klątwy - kamień jest przywiązany do twojego lewego jaja". Przerażony nie namyślając się wszedł na parapet i wyskoczył za kamieniem. W chwili wyskakiwania zauważył kolejny napis na ramie okiennej: "To już ostatnia część potrójnej japońskiej klątwy - twoje prawe jajo jest przywiązane do łóżka".


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~


kurde, nie mogę znaleźć jednego obrazka... a szkoda, bo wymiatał...

więc rzucę kilka linków, ale to nie to...
http://www.stud.ntnu.no/~shane/stasj/pi … v/418.html
http://humor.tcz.info/artykul.php3?dzial=23&id=270
http://www.stud.ntnu.no/~shane/stasj/pi … v/416.html
http://www.stud.ntnu.no/~shane/stasj/pi … v/415.html


JEST! znalazłem ten obrazek! hiphip (nie, nie hop) hurra!

http://www.toya.net.pl/~xxslimak/x/pompuj.jpg

57

Odp: dowcip

Wilk spotkał w lesie Czerwonego Kapturka.
- Zjem cię - mowi.
- Wilku, zanim mnie zjesz, pokochaj mnie trochę - prosi Czerwony Kapturek.
Tak też się stało. Wilk zabiera się do zjedzenia C.K.
- Wilku, było tak dobrze! Pokochaj mnie jeszcze raz!
Wilk ponownie spełnia jej prośbę, jeszcze raz i kilka razy. Na drugi dzień nad grobem wilka niedA¸wiedA¸ wygłasza mowę pozegnalna:
- Odszedł nasz drogi brat... A niech mi tu ktoś jeszcze wpuści te q*.*ę do lasu!

Idzie Czerowny Kapturek przez las. Zobaczył ją wilk i woła zza krzaków:
- O, idzie głupia dziwka!
- Wilku nie mów tak na mnie. Ja jestem Czerwony Kapturek! Mam przecież czerwoną czapeczkę, czerwoną bluzeczkę, czerwoną spódniczkę, czerwone buciki... O, cholera!... Ja rzeczywiście wyglądam, jak głupia dziwka!

Idzie Czerwony Kapturek przez las do babci i myśli:
- Oj, żeby tylko nie spotkać wilka, bo jak mówiła babcia pewnie mnie zgwałci...
Nagle, z krzaków wyskakuje wilk. Czerwony Kapturek przerażony tym co się zaraz stanie (wg słów babci), powoli ściąga majtki, a wilk na to:
- Co ty, co ty... srać tu przyszłaś???? Dawaj koszyczek!!!!

Idzie Czerwony Kapturek przez las aż tu nagle wyskakuje wilk i woła:
- Stój głupia ku*.*!
Na to Kapturek:
- Ależ czemu ty mnie tak brzydko przezywasz, ja jestem grzecznym, Czerwonym Kapturkiem i idę do babci zanieść jej koszyczek z jedzeniem.
- A gdzie koszyczek?
- ???!! O ja głupia q*.*a, koszyczka zapomniałam.

Idzie sobie Czerwony Kapturek przez las, aż tu zza krzaków wyskakuje Wilk. Czerwony Kapturek zatrzymuje się i zaczyna się trzęść ze strachu.
- Boisz się Czerwony Kapturku? - pyta się Wilk.
- Oj, bardzo się boję...
- Nie martw się, złap mnie za ogon, to wyprowadzę cię z lasu.
Czerwony Kapturek złapał Wika za ogon, i tak, jak Wikl obiecał wyprowadza Czerwonego Kapturka z lasu. [...] Po pewnym czasie dochodzą na skraj lasu, gdzie przebija się słonce, w promieniach którego Wilk zamienia się w pięknego młodzieńca.
- I jak Czerwony Kapturku, dalej się boisz? - pyta się Młodzieniec.
- Nie, już się nie boje - odpowiada nadal trochę się trzesąc.
- NO TO CZEMU MNIE TRZYMASZ ZA OGON???

Idzie sobie Czerwony Kapturek. Idzie, idzie. A tu wilka nie ma. Szuka, woła, wilka ni widu, ni słychu. Głupia sprawa - myśli - bez wilka bajka nieważna. W końcu dotarł Czerwony Kapturek. do babci, ale tu też nie ma wilka. Babcia zdenerwowana, wilk dawno powinien tu być i ją zjeść - a tak to bajka może nie wyjść. Dzwonią po leśniczego Leśniczy przyjechał w te pędy. Radzą co robić, wilka nie ma, bajka nieważna a dzieci słuchają. Postanowili poszukać wilka w lesie. Chodzą, wołają, Wreszcie patrzą, a na polance leży wilk. Rozwalony, prawie się nie rusza. Cała trójka skoczyła do wilka:
- Te, wilk, bajka zawalona, kapturka w lesie przegapiłeś, babci nie zjadłeś, co jest?
Wilk na to:
- Dajcie wy mi wszyscy spokój Jestem kompletnie zje*.*y. Cala noc tańczyłem z Costnerem.

Idzie Czarwony Kapturek ścieżką, patrzy a z krzaków wystaje głowa Wilka.
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Kurde, nawet się spokojnie wysrać nie można...

Hermetic - Club - www.hermetic-club.com

http://grzybek.cerber.org/
>> www.typteam.pl << Zapraszam Wszystkich

58

Odp: dowcip

co jest czego nikt nie pisze ? trzeba rozruszac towarzystwo big_smile

:arrow:
Siedzi dwóch kolesi w kinie a przed nimi taki wielki, lysy
drechol, grube karczycho, zloty kajdan na szyi - z dziewczyna siedzi.
Jeden z tych kolesi do drugiego:
- Stary, zaloze sie z toba o 50 zeta,
ze nie klepniesz lysego w glace.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - mysli ten drugi
i klepie lysego w glace. Lysy sie odwraca, a koles:
- Zbyszek, to Ty? A nie... To przepraszam...
Lysy: - Zaden Zbyszek, dotknij jeszcze raz
to Ci churgolne! - i się odwraca.
Na to ten pierwszy kolezka do drugiego:
- Stary, super to rozegrales, ale ide z toba
o 200 zeta, ze go drugi raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - mysli sobie ten drugi
i znów lysego w glace.
Lysy wkurzony sie odwraca, a koles: - Zbyszek, no kurna,
8 lat w podstawówce, ze 3 lata w jednej lawce przesiedzielismy,
Zbyszek no nie pamietasz mnie??
Lysy: - Nie bylem w zadnej podstawówce, zaraz ci tak przy****e,
ze sie nie pozbierasz! Zaczyna sie podnosic, żeby przylozyc
kolesiowi ale jego dziewczyna lapie go za rekaw i mowi:
- No daj spokój, Józek, film jest, a Ty bedziesz jakiegos
cieniasa bil, chodz do pierwszego rzedu i ogladajmy...
Lysy niezadowolony idzie z dziewczyna do pierwszego rzedu
i siadaja. Pierwszy koles znowu do drugiego:
- Stary, naprawde jestem pod wrazeniem, niezle to wymyśliłeś
ale ide o 1000, ze go trzeci raz nie klepniesz.
- No dobra, w sumie co mi szkodzi - mysli ten drugi.
Ida do drugiego rzedu, siadaja za lysym i koles wali łysego w glace.
Lysy się odwraca wkurzony na maxa a koles do niego:
- Zbyniu, to ja tam jakiegos lysego w glace klepalem na gorze,
a Ty tu w pierwszym rzedzie siedzisz!

:arrow:
Po dobrej imprezce wracają trzy podpite koleżanki, w pewnym momencie zachciało im się sikać a ze na ulicy był duży ruch i przechodziły obok cmentarza zdecydowały się przeskoczyć przez mur.
Kucnęły jedna tu, druga tam i sikają nagle zrywa się wichura, burza pioruny, więc wystraszone uciekają przez cmentarz, krzaki, płot i do domów.
Następnego dnia ich mężowie spotykają się przy piwku, po paru mocnych jeden zaczyna:
- Znamy się już długo to powiem wam chłopaki że wydaje mi się że mnie żona zdradza! Wczoraj wieczorem wróciła do domu późno, podpita a na dodatek w podartych rajstopach.
Drugi mówi:
- Eeee, to nic moja chyba też mnie zdradza, mało że wróciła późno i w podartych rajstopach to jeszcze bez majtek!
Trzeci mówi:
- Panowie to wszystko nic: moja wróciła, późno, podpita, bez rajstop i majtek,
a na dodatek miała taka fioletowa szarfę na sobie: Nigdy Cię nie zapomnimy - Koledzy z Gdyni!

:arrow:
Dwóch facetów wnosi trzeciego zupełnie nawalonego, tak że nie może się utrzymać na nogach. Siadają przy barze i jeden mówi do barmana:
- Dwa piwa!
- A ten w środku nie pije? Pyta barman.
- Nie, to kierowca.

Hermetic - Club - www.hermetic-club.com

http://grzybek.cerber.org/
>> www.typteam.pl << Zapraszam Wszystkich

59

Odp: dowcip

Kilka dowcipów informatycznych, dla rozruszania towarzystwa:

     Najpierw te mniej inteligentne:

Czym się różni informatyczka w spodniach od informatyczki w mini?
-Czasem dostępu.

Wracam do domu, patrzę, a żona leży naga w łóżku z obcym facetem. A oczy u nich jakieś takie chytre. Rzucam się do komputera, faktycznie: zmienili hasło!

Informatyk namówiony przez żonę poszedł w niedzielę do zoo na spacer z dzieckiem. Dziecko pokazuje na egzotyczne zwierzę i mówi do ojca:
- Tato, patrz jaka dziwna gęś!
- Dziecko, to nie jest gęś, tylko pelikan, z tego się robi wkłady do drukarek atramentowych.

Spotyka się trzech informatyków, o czym mogą gadać? Oczywiście o komputerach. Gadają godzinę, dwie trzy... w końcu jeden się zdenerwował i mówi:
- Pogadajmy o czymś innym.
Na to reszta silnie zdziwiona pyta:
- A o czym?
- No chociażby o dupach....
Konsternacja. W końcu odzywa się jeden:
- Wiecie.... moja karta graficzna jest do dupy.

Przychodzi informatyk do apteki i mówi:
- Poproszę witaminę C++.

- Co wyróżnia najlepszych programistów?
- Wieszają się razem ze swoimi programami...

Jak się żegna informatyk w kościele?
- W imię Ojca, Syna, Ducha. Enter.

Co jest najszybsze w kompie sx/dx286? (info: to jest taki stry komp, że nawet ja takich czasów nie pamiętam)
- Wiatraczek.

- Czym się różni informatyczka z obrączką od informatyczki w spódnicy?
- Prawami dostępu.

- Ilu pracowników microsoftu potrzeba do wymiany żarówki?
- Ani jednego, bo to problem sprzętowy.

Przychodzi synek do tatusia informatyka:
- Tatusiu?! Skąd się biorą dzieci?
- Znajdź se w google gówniarzu!

Wsiada informatyk do taksówki:
- Na 192.168.4.1 poproszę...

Z pamiętnika informatyka:
" Pierwszy dzień. Włączam radio, mówią o Billu Gatesie. Drugi dzień. Włączam telewizor, Bill Gates. Trzeci dzień. Czytam gazetę, Bill Gates. Czwarty dzień. Boję się otworzyć konserwę."

Informatyk zaprasza drugiego informatyka na imprezę:
- Słuchaj, będzie ekstra muzyka, driny, panienki...
- Muzyka OK, drinki OK, a tych panienek to ile będzie?
- Ponad 6 GB!

Jakie sa idealne wymiary dziewczyny informatyka?
1024x768

I need a girl whose name dosn't end with .jpg

- Jak się nazywa najpopularnieszy program Microsoftu do walki z wirusami ?
- Format.

     A teraz dla bardziej zorientowanych:

Jaka jest różnica między sudentem  informatyki z 1 i 5 roku?
- informatyk 1 roku myśli, że 1 kB to 1000 B.
- informatyk 5 roku myśli, że kilometr to 1024 metry.

Rozmawiają dwaj informartycy:
- Pożycz mi 1000 zł.
Drugi mówi:
- DAm ci 1024, okrągła suma...

Jest 10 rodzajów ludzi: ci którzy znają system dwójkowy i ci, którzy nie mają o nim pojęcia
czasem opowiadam też w innej wersji:
jest 11 rodzajów ludzi: ci, którzy nie znają dwójkowego, ci, którzy go znają, i ci, którzy myślą w dwójkowym.

Dlaczego informatykom (w innej wersji - matematykom) myli się Boże Narodzenie z Halloween?
Bo 25 Dec = 31 Oct

Wczesne średniowiecze.
Palenie czarownic na porzadku dziennym.
No i faktycznie: wielka publika, czarownica na stosie, płonie pod nią ogień, a ta się drze:
"Wiecej drewna! Dorzućcie wiecej drewna!"
Pytanie:
Dlaczego czarownica chce, aby dorzucono więcej drewna?
Odpowiedź:
Chce przepełnic stos.

Ostatnio w naszej firmie był bal maskowy. Wszysciy mieli maski: kierownik marketingu - lwa, kadr - kota. Informatyk ubrał swoją ulubioną - 255.255.255.0

http://bash.org.pl/?1685
http://bash.org.pl/?1680

Ilu programistów Prologu trzeba, aby wymienić żarówkę?
No
heh, aż sobie przypomniałem traumatyczne przeżycia z zeszłego roku

:arrow: O, i coś mocnego, z prozy Herberta (tak, tego Herberta, Franka): "Procesu nie można zrozumieć, zatrzymując go. Rozumienie musi płynąć wraz z procesem, wtapiać się weń i przylączać do niego."  :rotfl:  :rotfl:  :rotfl:  :rotfl:

http://random-pictures.u-have.no-ip.com … ?rand=2124

Przyszłość mat-infu i moja?


EDIT:
Przypomniało mi się parę dowcipów:

Żona wysyła męża-informatyka po zakupy:
- Kup jajka, jak będą parówki to weź pięć.
Informatyk wchodzi do sklepu:
- Są parówki?
- Są
- To poproszę pięć jajek.

Dlaczego informatyk zużywa całą butelkę szamponu na jedno mycie włosów?
Bo na opakowaniu napisali: Nanieść na włosy, rozmasować, spłukać czynność powtórzyć

Jeszcze jeden mi się pałęta po zakamarkach głowy, ale chwilowo sobie go nie przypomnę. Jak mi się uda, wyślę.

60

Odp: dowcip

Kilka kolejdych dowcipów, nie dla informatyków, ale o informatykach:

   
  Informatyk kochał się z kobitką, która nagle dostała ataku padaczki. Złapał więc za telefon i dzwoni na pogotowie. Przyjmująca zgłoszenie pyta się:
- Pańskim zdaniem co się naprawdę stało tej kobiecie?
- Nie wiem, ale tak jakby jej się orgazm ... zawiesił...


  Przychodzi administrator rano do pracy, siada do komputera, aby zobaczyć co się działo w nocy i śpiewa :
- Chcę oglądać twoje logi, logi, logi, logi.


Jechało samochodem trzech gości: chemik, mechanik, samochodowy i informatyk. W pewnej chwili samochód zatrzymał się i nie daje się uruchomić. Poszczególne osoby doszukują się przyczyny takiego stanu rzeczy i próbują wskazać rozwiązanie sytuacji:
Chemik:
- Moim zdaniem, to coś z mieszanką, trzeba spuścić paliwo i zatankować nowe.
Mechanik:
- Wydaje mi się, że to coś ze świecami, należałoby wymienić świece i bedzie OK.
Informatyk:
- Wiecie co, a może by tak spróbować wysiąść i wsiąść jeszcze raz?


  Jakie są ostatnie słowa hakera przed śmiercią?
- Log Out.

   
  Chirurg, inżynier budowlany i informatyk dyskutowali, jaki zawód był pierwszy na świecie.
- Na początku był chirurg - mówi chirurg - dlatego, że z żebra mężczyzny została zrobiona kobieta, kto to mógł zrobić jak nie chirurg?
- Nie, na początku był inżynier budowlany - mówi inżynier budowlany - przecież wcześniej był chaos i ktoś z tego chaosu zbudował świat, kto jak nie inżynier budowlany?
- Zaraz zaraz - mówi informatyk - ale przecież ten chaos też ktoś musiał stworzyć!


  Co robisz, gdy razem z tobą uwięzieni w windzie znajdują się Timothy Mc Veigh, Saddam Hussein i Bill Gates, a ty masz w broni tylko dwa naboje?
- Strzelasz do Billa dwa razy, dla pewności.

   
  Ilu pracowników Microsoftu potrzeba by zmienić wygląd żarówki?
- Żadnego. Firma po prostu zmieni obowiązujący standard na ciemność.

   
  Ilu pracowników Microsoftu potrzeba by zmienić wygląd żarówki?
- Żadnego. Powiedzą ci, że to problem sprzętowy, w tej sprawie masz się udać do producenta żarówek.


  Dzwoni klient do serwisu, odbiera obsługa:
- Używam Windows...
- Tak.
- No i komputer nie działa poprawnie.
- To mi już pan powiedział.. .


  Rozmawiają dwaj informatycy:
- Komputer to taka wspaniała rzecz! Zupełnie nie rozumiem, jak nasi przodkowie mogli bez niego żyć.
- Nie mogli. Przecież wszyscy poumierali.


Informatyk zabrał swojego syna do ZOO. Stoją przed wybiegiem dla pingwinów.
- Popatrz synku, a to są żyjące na kole podbiegunowym linuksy.


Co by było, gdyby Prokom pisał oprogramowanie dla elektrowni atomowych?
- Nic już by nie było.


Oprogramowanie jest jak katedra.
- Budujesz, budujesz, budujesz, budujesz, a potem... modlisz się!

61

Odp: dowcip

Wychodzi baca przed chałupę, przeciąga się i wola:
- Jaki piękny dzionek!
A echo z przyzwyczajenia:
- Mać, mać, mać...



Morze Karaibskie, XVII wiek. Statek piracki płynie, z bocianiego gniazda słychać głos:
- Kapitanie, holenderska barka na sterburcie! Zatopią nas!
Kapitan spokojnie:
- Nie bójcie się chłopaki, zdobędziemy, będzie łup... tylko podajcie mi moją czerwoną koszule i do abordażu! Walka wygrana, pięciu piratów padło, ale łup jest. Po chwili z bocianiego gniazda:
- Kapitanie, hiszpański galeon na bakburcie, zginiemy!!!
- Spokojnie chłopaki, dajcie mi moją czerwoną koszule i do walki. Wygramy! Po chwili walka zakończona, 10 piratów nie żyje, ale galeon zdobyty.
Pierwszy oficer pyta:
- Kapitanie, o co chodzi z tą koszulą?
- Widzisz chłopcze, marynarze wierzą, że przynosi szczęście, ale to psychologia - gdy zostane ranny, krwi na czerwonym nie widać i wszyscy myślą, że nie da się mnie z. Więc swoi walczą jeszcze zacieklej, wrogowie tracą ducha. W tej chwili rozlega się okrzyk:
- Kapitanie, pięć fregat od dziobu! Kapitan zaś spokojnie:
- Podajcie mi moje brązowe spodnie...



Pamiętnik Partyzanta:
poniedziałek: goniliśmy Niemców po lesie.
wtorek: Niemcy gonili nas po lesie.
środa: goniliśmy Niemców po lesie.
czwartek: Niemcy gonili nas po lesie.
piątek: goniliśmy Niemców po lesie.
sobota: Niemcy gonili nas po lesie.
niedziela: gajowy wyrzucił nas wszystkich z lasu.


Na komisji wojskowej pytają poborowego:
- Do you speak English?
- Hę?
Pytają następnego:
- Do you speak English?
- Hę?
I następnego:
- Do you speak English?
- Yes, I do.
- Hę?


Smutna prawada, ale bywa...
Rozmawia dwóch adminów:
- Wiesz, wczoraj mój kumpel uszkodził w ciągu 5 minut serwer.
- Co ty powiesz?!! Jest hackerem???
- Nie, debilem!!!


Ilu pracowników Microsoftu potrzeba by zmienić żarówkę?
- Żadnego. Firma po prostu zmieni obowiązujący standard na ciemność.

62

Odp: dowcip

Noc. W kuchni ze skrzypieniem otwierają się drzwi od lodówki.Wychodzi z niej spasiona mysz w jednej łapie trzymając prawie
kilogramowy kawał żółtego sera a drugą ciągnąc za sobą wielkie pęto kiełbasy. Idzie do pokoju skąd rozlega się potężne chrapanie
gospodarzy i taszczy ten cały majdan przez środek izby w stronę szafy, pod którą ma wejście do swojej norki. Już jest przed wejściem
gdy w świetle księżyca dostrzega pułapkę na myszy a na niej malutki kawałeczek słoninki. Mysz kręci z dezaprobatą głową i mruczy pod
nosem:
- Jak dzieci, k-a , jak dzieci.

"...Więc kimże w końcu jesteś?

-Jam częścią tej siły,
która wiecznie zła pragnąc,
wiecznie czyni dobro. (...)"

63

Odp: dowcip

:arrow: Egzaminy wstępne na nauki polityczne, profesor rozmawia z kandydatką:
- Co pani wiadomo na temat programu ekonomicznego ministra Hausnera?
Dziewczyna milczy.
- Co pani wie o polityce społecznej Leszka Millera?
Dziewczyna milczy.
- A wie pani chociaż, kto to jest Leszek Miller?
Dziewczyna milczy.
Profesor lekko się irytuje i pyta:
- A skad pani pochodzi?
Dziewczyna odpowiada:
- Z Bieszczad, panie profesorze.
Profesor podchodzi do okna, wygląda nostalgicznie na ulicę, kiwa znacząco głową i mówi do siebie w głębokim zamyśleniu:
- K***a, może by tak wszystko pier****** i wyjechać w Bieszczady!


:arrow: Na stację benzynową podjeżdża samochód. Facet obsługujący pompę widzi na tylnym siedzeniu auta dwa pingwiny. Zaskoczony pyta kierowcę. - Co robią tu te dwa pingwiny? - Znalazłem je i nie wiem, co z nimi zrobić. Pompowy bez namysłu odpowiada: - Powinien je pan zawieść do zoo. - O, to doskonały pomysł, dziękuję! I zadowolony kierowca odjechał. Następnego dnia znów pojawia się na stacji, a na tylnym siedzeniu jego auta siedzą te same pingwiny. Pracownik stacji mówi: - Hej, myślałem, że zabrał je pan do zoo. - Zabrałem, zabrałem! Spędziliśmy wspaniały dzień. Dzisiaj idziemy na plażę.

:arrow: Zatłoczona plaża w popularnym kurorcie. Dzwoni komórka. Facet podnosi telefon i słyszy kobiecy głos: Kochanie, to ja. Nie gniewaj się, że ci przeszkadzam, ale właśnie widziałam w salonie pięknego mercedesa. Wyobręa sobie, dzióbku, że w promocji kosztuje raptem 200 tysięcy złotych. Czy mogę go sobie kupić? A kup sobie, kup odpowiada mężczyzna. I wiesz, Gosia mówiła mi właśnie, że widziała gdzieś zupełnie okazyjnie futro z soboli syberyjskich. Tylko za 100 tysięcy. Mogę? No, pewnie kochanie zgadza się mężczyzna. No i jeszcze taka drobna sprawa. Ten słynny reżyser, o którym ci już kiedyś opowiadałam, właśnie sprzedaje swoją willę. I to naprawdę okazyjnie, tylko 5 milionów. Wiem, że to wyczyści twoje konto, no, ale misiu, przecież niedługo się pobierzemy, musimy gdzieś zamieszkać. Czy mogę kupić, kochanie? Tak, tak, oczywiście odpowiada mężczyzna. To kończę, rybko, kończę. Pa! Pa! Facet odkłada telefon, rozgląda się wokół i krzyczy na całe gardło: Czyja to komórka?

:arrow: Do Władimira Putina dzwoni prezes Coca-Cola Co.
- Panie prezydencie, mam propozycję. Co sądzi pan o zmianie flagi Rosji z niebiesko-biało-czerwonej na czerwoną? Jak za dobrych czasów w ZSRR. My za taką reklamę oferujemy, powiedzmy, 5 miliardów dolarów rocznie.
Putin odpowiada:
- Pozwoli pan, że przemyślę propozycję.
Odkłada słuchawkę, wykręca numer swojego asystenta i mówi:
- Wania, kiedy dokładnie kończy się nam umowa z Aquafresh?

:arrow: Siedzi Mietek u Janka i popijaja sobie wódeczkę. Nagle Mietek pyta Janka:
- U ciebie na ścianie wisi metalowa miska?
- To jest zegar z kukułką! - odpowiada od niechcenia Janek.
- Jak to zegar z kukułką?
- Zobaczysz...
W tym momencie Janek podnosi ze stołu wielkiego kija, bierze zamach i wali w miskę. Zza ściany słychać:
- Ku, ku, ku, k***a, jest wpół do czwartej rano a ten pijak się tłucze!